czwartek, 1 lipca 2010

Jak skutecznie demotywować pracowników - #1

Kiedyś obiecałem V., że opiszę coś z przebogatej obserwacji sposobów demotywowania pracowników. Założenie jest proste. Jest firma mała-średnia, zatrudnia około 80-90 osób, wchodzi w skład większej grupy, koncernu. Na wejściu mamy grupę przeciętnych pracowników: część świeżo po studiach, więc chce się wykazać, coś zrobić, ma zapał; część przeżywa normalny kryzys, szuka nowej pracy; część ma dość pracy, ale wierzy, że może coś się zmieni (oczywiście na lepsze, wtrąciłaby szybko Mała Mi), część nie wierzy, ale zostaje w pracy, bo firma działa de facto dla dobra innych ludzi, więc czują resztki misji. Cel: sprawić by wszyscy pracownicy czuli się niepotrzebni, mali, niezaangażowani i albo uciekali, albo gnili. Dziś pierwsza odsłona.


Rozwalamy system projektów


Potrzebujemy: W firmie musi funkcjonować system projektów, służący m.in. do nagradzania zaangażowania pracowników w zadania nietypowe, wymagające współpracy w ramach holdingu czy wymagających dużo większej dyspozycyjności i przekraczania czasu pracy.
Wymagany jest też system biurowego maila i ewentualnie jakiś system informatyczny dla HR


Step to reproduce:

Pierwsza sprawa: zmniejszamy jak leci budżety projektów. Pożądany współczynnik ndash; minimum 10 razy, 20 też nie jest przesadzoną liczbą.
Dodatkowo za pomocą maila dziękujemy osobiście (wiceprezes) za zaangażowanie w projekt informując o tym, że przyznano nagrodę motywacyjną (w finalnej kwocie powiedzmy 50zł brutto - po zmianie wysokości). Mail ma formę bezpośredniego listu od wice. Należy ndash; i to bardzo ważny czynnik – opatrzyć list klauzlą "wiadomość wygenerowana automatycznie", oraz pod nazwiskiem adresata wpisać ID z systemu zarządzania R. "Wpis wiadomość" obligatoryjnie w treści listu, by nie było mowy o pomyłce.

Co osiągamy ta taktyką

Przede wszystkim pracownicy są wściekli z powodu nagłej istotnej zmiany budżetu i tego, co zdarzało się dostawać wcześniej. Są wśród nich zapewne tacy, którzy (jeżeli projekt naprawdę był ważny i potrzebny) zainwestowali w to nie tylko swój czas, ale i jakieś prywatne pieniądze, licząc, że firma wyrówna to przy okazji wypłacania pieniędzy z projektów. Ci będą najbardziej niezadowoleni.


Na uznanie można liczyć również od kierowników projektów (którzy o wysokości części wynagrodzeniowej budżetu dowiedzieli się przy okazji wypłat). Ich zażenowanie z powodu tego, że spowodowali wypłacenie komuś np. 20 zł za 3 kwartały także przybliża nas do celu. Dodatkowym czynnikiem jest mocne postawienie sprawy, że starać się nie opłaca, albo że każdy powinien motywować się tym, że jeszcze ma pracę.


Największe problemy będą mieli oczywiście ci z misją ndash; reszta się po prostu zwinie za czas jakiś. A oni będą musieli poczuć potrzebę pomocy jeszcze mocniej. Albo rozstać się z poczuciem misji...


A okazji do rozważań zapewne im nie zabraknie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz