Statek był żółty i miał czerwono-niebieski pasek przez środek. Żeby użyć tego oczekiwanego, puściłem wolno kilka innych, które do mnie przypłynęły. Kiedy mnie połknął cieszyłem się, że dopłynie dokładnie do mojego portu w krótkim czasie.
Niestety wkrótce, w kolejnym porcie pośrednim drzwi statku się zepsuły. I kapitan nakazał opuszczenie okrętu. Posłusznie więc udałem się na przystanek w poszukiwaniu wieloryba, już w tym momencie nieco poirytowany. Zaledwie światła zamknęły mi drogę powrotu, mój okręt stał się ponownie sprawnym okrętem i pomknął z pasażerami w dalszą drogę. Wieloryb, sunąc po szynach w końcu dotarł. A potem i tak musiałem przesiąść się na statek.
Jestem Jonaszem.
Przyzwyczaiłem się już do tego, że okręty uciekają na sam mój widok (jak tylko docieram do przystani zawsze widzę grupę stojących na redzie okrętów, które już odeszły). Wieloryby zresztą zachowują się podobnie.
Nie wiem, jakie jakie jest moje posłanie, ani gdzie jest Niniwa. Ale jestem Jonaszem.
No chyba, że "Według Łotra" Wiśniewskiego-Snerga dzieje się naprawdę. A ja jestem tanim, plastikowym manekinem...
Teraz piszę tam...
14 lat temu
a mnie zawsze najbliższe było pytanie jak u tomasza- ile potrzebuję dotknąć, zobaczyć, żeby uwierzyć.
OdpowiedzUsuńchociaż do dzisiaj nieustannie pochylam się nad pannami mądrymi- i za nic ich nie rozumiem.
(mimo tego, że z xr.zawadzkim tylko na ten temat rozmawiam)
"Wedlug lotra" to zaskakujaca ksiazka. Moze i tak jest, ze sens zycia zmienia sie zaleznie od tego, jak daleko jestesmy od glownego planu
OdpowiedzUsuń@slawkas
OdpowiedzUsuńpytanie daleko od czyjego planu?
plany ulegają zmianom w chwili realizowania ich-niekiedy dochodzimy do wniosku, że nie o taki cel nam chodziło.
może rzecz w tym, żeby cały czas myśleć, i unikać zapomnienia i dążenia gdzieś na siłę.
@veronica Z tym, że u Snerga chodziło o to, że to nie Ty zmieniasz plany...
OdpowiedzUsuń@argh
OdpowiedzUsuńowszem nie znam snerga.
tak na zdrowy chłopski rozum mi wychodzi, że plany ulegają zmianie.
niech będzie, że to nie ja zmieniam plany- nieważne kto- mądrość chyba właśnie jest w tym, żeby nie iść w zaparte.
no chyba, że mówimy o upartym dążeniu do dobrego ;-)